11 Styczeń 2016, Max Zorin

The Thin White Duke (1947-2016)

David Bowie z Duran Duran 1988

David Bowie z Duran Duran 1988


Smutne czasy. W zalewie mentalnego PRL’u jaki serwuje nam nowa władza w tym pełnym urojeń kraju, pojawiła się kolejna niefajna informacja… Tym razem ze świata show-biznesu. David Bowie nie żyje. Zmarł 10 stycznia po trwającej 18 miesięcy walce z rakiem. Dwa dni wcześniej skończył 69 lat i z tej okazji ukazała się jego najnowsza płyta, Blackstar.

Gdybym miał wskazać najważniejszą dla mnie kompozycję Davida, byłoby to z pewnością Ashes to Ashes. A potem chyba Stay. To właśnie jest ten “biały funk”, który był wielką inspiracją dla naszego Duran Duran. Bo dzięki niemu zespół napisał takie kawałki jak New Religion czy Girls on Film. Kilka lat temu John Taylor wskazał album The Rise and Fall of Ziggy Stardust Bowiego jako swoją ulubioną płytę wszechczasów.

David od samego początku szukał własnych brzmień i traktował studio nagrań jako instrument. Artysta, który podobnie jak wcześniej The Beatles zmienił wszystko i jednocześnie sprawił, że wszystko stało się możliwe. Ale także ustawił wysoko poprzeczkę dla kolejnych pokoleń twórców muzyki popularnej.

“Był dla nas czystą inspiracją. Cudownie obcy i zawsze nieprzewidywalny. Żaden inny muzyk nie był tak mocno inspirujący dla naszego pokolenia. David był pionierem, innowatorem, kosmicznym podróżnikiem, superbohaterem, niezwykłym twórcą i przyjacielem. Trudno sobie wyobrazić jakiegokolwiek współczesnego artystę, który zostawi po sobie bardziej wartościowy dorobek” - powiedział dziś Nick Rhodes.

Poniżej Stay z koncertu z 1978 roku. Ten utwór otwiera mój najbardziej ulubiony okres w muzyce rozrywkowej.

“Stay, that’s what I meant to say or do something
But I never say is stay this time
I really meant to so badly this time
‘Cause you can never really tell when somebody
Wants something you want too”